Kopalnia Bełchatów i Góra Kamieńsk - (nie)planowana setka

Niedziela, 6 kwietnia 2014 · Komentarze(5)
Uczestnicy
Skowronki zaproponowały na dziś wycieczkę w okolice Kopalni Bełchatów. Pociągiem do Radomska, a później rowerami. Wyjeżdżamy z domu koło godziny 8, by zdążyć na dworzec główny. Koło PKS spotykamy Skowronków, a na dworcu czeka już na nas Siwuch. W takim składzie pakujemy się do pociągu. Wysiadamy w Radomsku i w drogę.

Jedziemy asfaltem przez Malutkie, Białą Górę, Dobroszyce, Wiewiorów, Brudzice do Łuszczanowic. Tutaj zatrzymujemy się w Rezerwacie Przyrody. Jedziemy przez rezerwat ścieżką edukacyjną. W Rezerwacie spotkać można m.in. stuletnie jodły.


Na ścieżce edukacyjne w Rezerwacie - fot. by Skowronek

Następnie jedziemy dalej asfaltem przez Łękińsko do Kleszczowa. Kleszczów jest najbogatszą gminą w Polsce, co od razu rzuca się w oczy. Infrastruktura ścieżek rowerowych powala. Zupełnie inny świat niż u nas. Z wielką przyjemnością korzystamy w owych ścieżek. Wjeżdżamy na szutrową ścieżkę i kierujemy sie na pierwszy punkt widokowy, z którego widać elektrownię Bełchatów i Kopalnię. Elektrownia pokrywa 20%zapotrzebowania na energię w Polsce. Obecnie odkrywki mają około 25 km długości i 3 km szerokości. Po krótkiej przerwie jedziemy szutrówką około 3 km na kolejny punkt widokowy.


Elektrownia Bełchatów - fot. by Skowronek


Widok na Kopalnię i Elektrownię - fot. by Skowronek


Ze Skowronkami na tle elektrowni


Kopalnia Bełchatów - fot. by Skowronek


Kopalnia Bełchatów - fot. by Skowronek


Kopalnia Bełchatów - fot. by Skowronek


Chwila dla fotoreporterów :D


Mój mężczyzna na tle elektrowni



Jeszcze ja :D


I nasze rowerki :D

Jedziemy dalej ścieżkami rowerowymi przez Kleszczów na Górę Kamieńsk. Jest to sztucznie usypane zwałowisko. Wysokość Góry Kamieńsk to 380 metrów n.p.m. Na szczyt wiedzie dość stromy i ciężki asfaltowy podjazd. Na szczęście docieramy wszyscy na szczyt na punkt widokowy.


Na szczycie Góry Kamieńsk


Widok z Góry Kamieńsk

 
Kierujemy się następnie z punktu widokowego do stoku narciarskiego znajdującego sie na zboczu Góry. Do stoku prowadzi fajna szutrowa ścieżka. Jadąc dalej ścieżką docieramy do kolejnego, ostatniego już punktu widokowego, z którego co prawda zbyt wiele nie widać, ale najważniejsze, że są wiatraki :D



Wyciąg narciarski na Górze Kamieńsk


Wiatraki na Górze Kamieńsk


Na punkcie widokowym

Z wierzchołka góry zjechaliśmy bardzo fajną drogą szutrową. W połowie zjazdu skręcamy ostro w prawo, po czym trawersujemy całą górę szutrówką i wyjeżdżamy na asfalt już przy samym początku podjazdu. Jest dość wcześnie, a Siwuch informuje, że podobno jest pociąg do Częstochowy o 15,40 z Radomska. Podejmujemy decyzję, że spróbujemy na niego zdążyć. Gnamy najpierw pod wiatr przez Kleszczów, zatrzymując się tylko przy spożywczym na posiłek, a potem dalej analogicznie jak wcześniej przez Łuszczanowice, Wiewirów i Białą Górę. Tempo mega szybkie. Jestesmy na dworcu 15,30 jednak okazuje się, że to pociąg pośpieszny, a kolejny mamy dopiero 17,40. Postanawiamy udać się na rynek by coś zjeść. Po dordze zaczepia nas policjant informując, że za jazdę po chodniku grozi 100 zł. Jechaliśmy powoli, pieszych ani widu, a chodnik szeroki na powyzej 2,5 metra. Mimo tego mamy jechać asfaltem, dosyć ruchliwymi drogami :( Chcąc jak najszybciej opuścić to nieprzyjemne miasto, rezygnujemy z posiłku i decydujemy się na powrót rowerami do Czewy. Jedziemy przez Wygodę, Stanisławice, Pławno do Gidel. Tutaj zatrzymujemy się by wstąpić na chwilę do sklepu i kościoła. Jedziemy jeszcze zobaczyć zabytkowy kościółek, w którym podobno niegdyś mieściła sie stajnia dla zwierząt.


Przed zabytkowym kościółkiem w Gidlach - fot. by Skowronek


Ołtarz przy kościele

Dalej przez Rudą, Zawadę, Kłomnice, Rzerzęczyce, Adamów, Skrzydlów, Kłobukowice do Mstowa. Dalej Rafał prowadzi nas bocznymi drogami koło Dobrej Góry, a potem szutrówką do Jaskrowa. Następnie kawałek terenem przy rzece, bliżej nieznaną mi dróżką do Mirowa.


Cmentarz choleryczny w Mstowie - fot by Skowronek


Dalej już prosto asfaltem przez Mirów do Alei. odprowadzamy Siwucha na dworzec PKP i razem ze Skowronkami przechodzimy pod dworcem do Wolności. Jedziemy wzdłuż linii tramwajowej do ronda, gdzie żegnamy się ze Skowronkami i dalej samotnie jedziemy do domu na długo wyczekiwany dziś obiadek, a w zasadzie już kolację.

Wycieczka dobiegła końca. Momentami było ciężko, ale ogólnie wszyscy chyba wrócilismy do domów zadowoleni z wyjazdu. Bynajmniej taką mam nadzieję :D Suma sumarum wyszedł całkiem niezły, nieplanowany dystans. Czuć zmęczenie. Kolacja smakowała jak nigdy :D jeszcze nigdy nie przejechałam 150 km o jednej bułce z parówką, jednym bananie i 3 batonikach :D

Kłobuck Zagórze - Pałac

Sobota, 5 kwietnia 2014 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Daria z Rafałem zaproponowali na dziś wycieczkę do Izby Pamięci w Mokrej. Niestety z uwagi na ograniczenia czasowe do Mokrej jechać nie mogliśmy. Postanowiliśmy jednak towarzyszyć Skowronkom i Siwuchowi w drodze do Kłobucka i po zobaczeniu pałacu w Kłobucku wracać do domu. Dojechaliśmy na miejsce spotkania pod Lidla koło Ronda Mickiewicza, skąd razem ruszyliśmy w dalszą drogę. Co prawda prognozy na dziś się nie sprawdziły, ale mimo braku słońca i mocnego wiatru wyruszyliśmy w drogę.

Na początek przez miasto, dzielnicą Trzech Wieszczy, następnie z tyłu Jasnej Góry i przez Lisiniec do Wielkoborskiej. Dalej również asfaltem przez Nową Gorzelnię i Kalej. Tutaj skręcamy w prawo i najpierw szutrową dróżką, później terenem przez las i przez mostek docieramy do Grodziska. Po drodze mija nas liczna ekipa na motorach, ale na szczęście wiatr wieje tak, że cały  kurz spod kół nas omija. W Grodzisku robimy chwilę postoju przy zagrodzie owłosionych krów :D Okazuje się, że krowa rasy szkockiej jest dzikim zwierzęciem, ale w tym wypadku te okazy zostały udomowione.



Szkocka odmiana Krów - Zagroda w Grodzisku

Od Grodziska jedziemy terenem niebieskim pieszym do Kłobucka. Następnie kawałeczek ulicami miasta i docieramy do naszego celu - do Pałacu na Zagórzu. Owy pałac został wzniesiony w 1795 roku, w neogotyckim stylu. Prezentuje się obecnie całkiem okazale. W pałacowym parku podziwiać można sporych wielkości sosny amerykańskie.


Z Darią przed pałacem w Kłobucku


Pałac w Kłobucku


Z Alkiem przed pałacem


Wierzba płacząca przy pałacu


Sosny Amerykańskie

Niestety w tym momencie wycieczki musieliśmy odłączyć się od reszty i skierować się z powrotem w stronę Częstochowy. Jeszcze tylko ostatnia fotka przy pałacu no i w drogę. Dosłownie kilkadziesiąt metrów od pałacu tuż przy drodze wypatrzyliśmy piękne łabędzie, więc zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę, by zrobić fotkę.


Jeszcze jedna fotka przed pałacem


Łabędzie

Dalej już pospiesznie do domu. Asfaltem przez Kłobuck, Kamyk i Białą do Częstochowy. Cały czas pod wiatr :( Zmęczeni zmaganiami w wiatrem skręcamy tuż przy granicy miasta na czarny szlak pieszy. Piaszczystym szlakiem docieramy do Alei Brzozowej. Aleją Brzozową jedziemy do samego końca, a następnie kierujemy się ulicą Klasztorną z tyłu Jasnej Góry. Krótka przerwa na kilka fotek i potem prosto do domu.



Alek na Alei Klonowej


Taka tam armatka :D


Alek przed Jasną Górą

Jedziemy ulicą Barbary nowym pasem rowerowym. Chciałam żeby Alek zobaczył jak w Częstochowie wygląda "nowoczesna" infrastruktura rowerowa :D Na skrzyżowaniu z Zaciszańską spotykamy Mateusza (matiz). Dalej jedziemy przez stradom do Jagiellońskiej i do domu.

Miało być dzisiaj o wiele cieplej, słonecznie i bez wiatru. Prognoza spłatała sporego figla. Troszkę po drodze zmarzłam, ale mimo tego wycieczka choć krótka, to udana. Towarzystwo również :) Dzięki za wspólną jazdę.

Praca, a potem Jasna Góra

Piątek, 4 kwietnia 2014 · Komentarze(0)
Rano do pracy. Po pracy na chwilę do brata, a potem przez Focha na Jasną Górę. Tutaj chwila przerwy pod pomnikiem Papieża. Następnie powrót do domu pasem rowerowym na Barbary, później Zaciszańską, Piastowską, Jagiellońską, Bór i przez działki.

Kierowcy albo nie znają nowych przepisów, albo z premedytacją ich nie respektują. Chodzi mi o możliwość wyprzedzania przez rowerzystę z prawej strony aut stojących w korku. Jadąc Zaciszańską chwilę po otwarciu przejazdu kolejowego  co najmniej dwa auta mnie strąbiły, gdy chciałam przejechać obok nich, a kolejnych kilka specjalnie przed przejazdem dojeżdżało do mnie dosłownie na milimetry. Taka oto polska kultura.


Jasna Góra

Na Kijas na pogaduchy

Czwartek, 3 kwietnia 2014 · Komentarze(3)
Pogoda dziś bardzo przyjemna, karnet na spinning się skończył, więc po pracy na rower. W Rockym wciąż szosowe oponki, wobec czego postanowiłam, że odwiedzę kumpelę na Kijasie.

Trasa do nieco okrężna, przez Wypalanki, później Korkową, Brzeziny Kolonia, Brzeziny Nowe, Sobuczynę, Nieradę (tutaj dostrzegam lecącego bociana), Rększowice, Jamki, Konopiska (krótka przerwa nad zalewem Pajak), Wygodę na Kijas. Godzina pogaduch i powrót przez Wygodę, a potem Dźbów i Wypalanki. Po drodze 3 przerwy z przyczyn technicznych - tylna lampka odmawia posłuszeństwa.

Idealna temperatura do jazdy :) Nie trzeba się ani grubo ubierać, ani nie jest zbyt gorąco. Jedynym minusem było to, że trochę ciężko mi się oddychało, ale to chyba dlatego, że podobno w powietrzu było dziś duże stężenie pyłów.


Zalew Pająk


Nie wiem co to za roślina, ale spodobała mi się. Może ktoś coś podpowie?


Rocky w Konopiskach nad zalewem

Praca

Czwartek, 3 kwietnia 2014 · Komentarze(0)
Kategoria 8) Samotnie, Miasto
Dziś o wiele cieplej niz wczoraj. Z rana 8 stopni, popołudniu ponad 18 :) Jechało się całkiem przyjemnie.

Praca

Środa, 2 kwietnia 2014 · Komentarze(0)
Kategoria 8) Samotnie, Miasto
Dojazd do pracy i powrót do domu. Z rana zimno - licznik wskazał temperaturę 3 stopni, popołudniu o wiele cieplej - 16 stopni.

Bikehead Zgrupowanie - dzień 3 - Kubalonka i Równica - tysiąc w sezonie

Niedziela, 30 marca 2014 · Komentarze(1)
Uczestnicy
Nadszedł ostatni dzień naszego pobytu we Wiśle, a co za tym idzie ostatni dzień zgrupowania i ostatni dzień treningu. Dziś w planie tylko krótki rozjazd. Cała ekipa podzieliła się dziś na dwie mniejsze grupki, z uwagi na fakt, że część ekipy postanowiła pokonać ponownie Salmopol, a druga część Kubalonkę i Równicę. Jednakże przed podziałem udaliśmy się całą grupą nad wodospad na teamowe zdjęcie upamiętniające  nasz pobyt na zgrupowaniu. Zresztą grzechem by było być we Wiśle w takim składzie i nie mieć żadnej pamiątkowej fotki.

takim oto sposobem - grupowo nad Niagarą :D


Po wykonaniu kilku fotek nastąpił podział. Sześć osób wybrało Salmopol, a osiem, w tym ja Kubalonkę. I tak w składzie - ja, Patrycja, Alek, Paweł, Andrzej, Piotrek, Przemek i Robert (Leny) ruszyliśmy na rozjazd. Pod Kubalonkę każdy podjeżdżał swoim tempem. Standardowo już chłopaki przodem, potem ja i Patrycja. Tym razem zatrzymałam się pod Rezydencją Prezydenta, zaczekałam sekundkę na Patrycję i zrobiłyśmy sobie pamiątkowe zdjęcia. Chłopaki niech żałują, bo zdjęć nie mają :D



Przed rezydencją prezydencką

Na szczycie trochę wygłupów, krótki filmik na pamiątkę i może w przyszłości wypromowanie klubu i potem szybki zjazd do Wisły. Następnie wszyscy w kupie do Ustronia. Podjazd na Równicę tradycyjnie wszystkich rozdzielił. Oj ciężko mi się dziś podjeżdżało, ale dałam radę. Chłopaki już czekali na górze. Za mną dotarła Patrycja. Nadszedł czas na ostatni zjazd podczas zgrupowania. Ruch dziś spory, więc musieliśmy uważać, a i tak mimo tego pod koniec zjazdu chwila grozy. Jadę ponad 50 km/h a tu nagle tuż przed skrzyżowaniem wyprzedza mnie jedno auto, a za chwilę drugie wymusza pierwszeństwo wyjeżdżając z bocznej drogi. Serce stanęło mi w gardle. Kompletny brak mózgu ze strony kierującej autem ;/ Chwila na wyrównanie oddechu i jedziemy znów w kupie z Ustronia do Wisły. Zatrzymujemy się na rynku na ciastko i kawkę. Ostatnie chwile podczas zgrupowania. Pozostał jeszcze tylko ostatni delikatny podjazd do noclegu i to tyle treningu. Szybki prysznic, pakowanie i wyjazd do domów.


Zgrupowanie tym samym dobiegło końca. Lekko nie było. Trzy dni treningu pod rząd i to wcale nie łatwego. Udało mi się wszystkie podjazdy pokonać bez zatrzymywania - z wyjątkiem jednego, ale tutaj zatrzymanie na fotkę było zaplanowane. Mam nadzieję, że trening przyniesie w przyszłości jakieś rezultaty :) Dziękuję wszystkim uczestnikom za towarzystwo i dobre rady :) Atmosfera w klubie jest rewelacyjna :)

Bikehead Zgrupowanie - dzień 2 - Pętla Beskidzka

Sobota, 29 marca 2014 · Komentarze(3)
Uczestnicy
Nadszedł czas najtrudniejszego treningu podczas zgrupowania. Trening ten miał się odbyć wczoraj, ale większość osób zdecydowała, że lepiej będzie jak przesuniemy go na dzisiaj, żeby nie wypruć wszystkich sił pierwszego dnia. Dzisiejszego dnia jechaliśmy w 14 osób, gdyż dojechał do nas jeszcze Tomek i Łukasz.

Trasa treningu: Wisła - Kubalonka - Istebna - Koniaków - Szare - Milówka - Cisiec - Węgierska Górka - Radziechowy - Lipowa - Słotwina - Godziszka - Buczkowice - Szczyrk - Przełęcz Salmopolska - Wisła.

Analogicznie jak wczoraj po płaskim i z górki jedziemy całą grupą, pod górki każdy wjeżdża swoim tempem, a reszta czeka na ostatnią osobę z drużyny i dopiero wtedy jedziemy dalej. Po zaliczeniu Kubalonki (ten podjazd chyba każdy z nas poznał już na pamięć) zjechaliśmy w stronę Istebnej. Na zjeździe mamy pierwszy postój przymusowy, gdyż nasz prezes Mikołaj złapał kapcia. Część osób skorzystała z okazji i wolniejszym tempem potoczyła się dalej do Istebnej, by tam poczekać na resztę osób, które zostały przy Mikim.
Po naprawie znów łączymy się w całość i jedziemy w kierunku na Koniakowa. Podjazd w Koniakowie dobrze zapamiętałam z maratonu w Istebnej. Dobrze, że tym razem Ochodzitę pokonywaliśmy tylko asfaltem, bez końcówki po betonowych płytach. Gdy potarłam na szczyt chłopaki odpoczywali już w pobliskiej knajpie. Wspólnie czekaliśmy jeszcze tylko na Patrycję.


Gdzieś na pętli beskidzkiej w okolicach Koniakowa.

Po krótkim odpoczynku jedziemy dalej. Bardzo szybki zjazd, ale i pod wiatr zjazd w kierunku Szare - Milówka. Nie chcieliśmy jechać trasą szybkiego ruchu, więc postanowiliśmy pojechać boczną drogą wzdłuż głównej. Już sam początek po płytach betonowych i kamieniach zapowiadał, że szosy będą miały ciężką przeprawę. My na nieco szerszych oponach problemów nie mieliśmy. Niestety po jakimś kilometrze jazdy kolejny kapeć - tym razem u Piotrka. Cześć ekipy jadąca przodem, nieświadoma awarii pognała dalej, ale czekali na nas kilkaset metrów dalej. Kolejny z podjazdów, pod Węgierską Górkę również nie był łatwy i grupa standardowo już chyba rozciągnęła się, ale po zjeździe znów byliśmy w komplecie i udaliśmy się w kierunku Szczyrku. W centrum krótki odpoczynek na kawę i herbatkę, by nabrać sił przed ostatnim podjazdem, którym była przeprawa przez Salmopol. Zaczynało się niewinnie lekko pod górkę. Z każdym metrem robiło się coraz ciężej. Po kilkuset metrach wszyscy chłopaki pognali w przód. Alek tym razem jechał ze mną, moim tempem. Za nami została tylko Patrycja. Ostatni najcięższy dziś podjazd udało się pokonać bez zatrzymywania tak jak poprzednie podjazdy. Pozostał jeszcze szybki zjazd do Wisły. Z Alkiem postanowiliśmy jeszcze po zjeździe zahaczyć o skocznię. Kilka fotek przed skocznią i podjazd do kwatery.


Pod skocznią w Wiśle


Alek przed skocznią

Dzisiejszy trening do łatwych nie należał. Pokonując kolejne podjazdy w głowie kłębiły się myśli co ja tutaj właściwie robię. Jednak mimo tego dawałam z siebie wszystko. Chłopaki patrzeli na mnie z dużym szacunkiem i dawali rady, a to dodatkowo mnie motywowało. Najtrudniejsze za mną :)


Wykres wysokości

Bikehead Zgrupowanie - dzień 1 - Równica i 2x Kubalonka

Piątek, 28 marca 2014 · Komentarze(2)
Uczestnicy
Nadszedł piątek. Czas wyjazdu na zgrupowanie Bikehead w Wiśle. W planie trzy dni treningu szosowego. Na miejsce dojechaliśmy około 10. Po rozpakowaniu bagaży lekkie śniadanie , po którym udajemy się na pierwszy trening. Jest nas łącznie 12 osób - ja, Patrycja, Alek, Paweł, Andrzej, Piotrek, Robert - Leny, Daniel, Jakub, Przemek, Robert i Mikołaj. Większość osób na szosach, a pierwsza wymieniona piątka na góralach z wąskim i oponkami.

Startujemy z Wisły. Najpierw po płaskim do Ustronia. Tempo od samego początku jak dla mnie mocne, ale jedziemy całą grupą. Pierwszy dzisiejszy podjazd - Równica - powoduje, że grupa zaczyna się rozdzielać, gdyż każdy utrzymuje swoje własne tempo. Oczywiście chłopaki jadą o wiele szybciej, i już po pierwszym zakręcie znikają mi z pola widzenia. Jadę w miarę swoich możliwości, bez zatrzymywania. Na samym końcu chwilę po mnie dojeżdża jeszcze Patrycja. Był podjazd, teraz czas na zjazd. Jako że to pierwszy zjazd pokonuję go dość asekuracyjnym tempem. Na dole znów łączymy się w grupę i jedziemy po płaskim z powrotem do Wisły, gdzie czeka nas kolejny podjazd - Kubalonka. Początek podjazdu w miarę łagodny, dopiero za rezydencją prezydencką robi się coraz ciężej. Cały czas jadę, chcę pokonać podjazd bez postoju. Docieram na szczyt. Czekamy jeszcze na Patrycję i zjeżdżamy znów do Wisły. Grupa decyduje się, by jeszcze raz pokonać dziś Kubalonkę. Nie pozostaje mi nic innego jak przystać do tej decyzji. Tym razem jadę już troszkę wolniej, ale wjeżdżam na szczyt bez postoju.

Po zjechaniu wstąpiliśmy do restauracji na kawę, herbatkę z miodem i  pyszne ciasteczko. Mikołaj, Daniel i Przemek pojechali jeszcze na trzecią pętle na Kubalonkę. Reszta ekipy po wypiciu herbatki udała się do noclegu, gdzie na sam koniec czekał nas jeszcze jeden krótki podjazd pod samą kwaterę.
Czasu na zdjęcia i odpoczynek było dziś niewiele, bo trening to trening. Pierwszy dzień za nami. Trasa: Wisła - Ustroń - Równica - Ustroń - Wisła - 2 x Kubalonka (podjazd koło Rezydencji Prezydenta) - Wisła. Jutro w planie pętla beskidzka. Oby siły dopisały :D