Spinning

Wtorek, 24 marca 2015 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Półtorej godziny spinningu w Strefa Fitness. Pierwsza godzina to trening siłowy z Agą, a później jeszcze dwa interwały z Hubertem.

Maraton spinningowy

Niedziela, 22 marca 2015 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Dzisiaj 2 godziny i 15 minut spinningu w Strefie Fitness przy okazji maratonu spinningowego. Pierwsze 15 minut rozgrzewki a potem 2 godziny jazdy. Maraton prowadzili Agnieszka z Hubertem zmieniając się co pół godziny.

Spinning

Czwartek, 19 marca 2015 · Komentarze(3)
Uczestnicy
Godzina treningu siłowego w Strefa Fitness pod przewodnictwem Huberta.
Dało dziś w kość. Połowa marca, a forma w tym roku daleko w tyle...

Spinning

Wtorek, 17 marca 2015 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Półtorej godziny spinningu w Strefie Fitness. Pierwsza godzina to trening siłowy, który prowadziła Agnieszka, a następnie pół dwa dłuższe interwały z Hubertem.

Siewierz - Zamek

Niedziela, 15 marca 2015 · Komentarze(1)
Uczestnicy
Czasu na rower dziś niestety nie za wiele, ale na szczęście udało się z rana wyrwać na szybką przejażdżkę. Z uwagi na wczorajsze opady wybraliśmy wersję asfaltową. Padło na Siewierz.

Początek przez osiedle, potem przez Park Zielona i koło Pogorii III i IV. Dalej przez Podskale, Podwarpie i Trzebiesławice do Siewierza, gdzie udajemy się na ruiny zamku Książąt Siewierskich. Do tego momentu większość trasy towarzyszył nam dość silny wiatr w twarz. Kilka fotek i powrót.


Ruiny zamku w Siewierzu


Przed zamkiem w Siewierzu


Nasze rumaki przed zamkiem w Siwierzu




Przed zamkiem w Siewierzu

Najpierw analogicznie jak wcześniej (ale tym razem dość żwawym tempem w wiatrem w plecy) przez Trzebiesławice, Podwarpie i Podskale. Następnie wzdłuż Pogorii IV i III, ale z drugiej strony niż wcześniej. Krotki postój przy molo i następnie już prosto do domu.


Łabędzie na Pogorii III

Fajnie, że jednak udało nam się wyrwać choć na dwie godzinki na rower. Pogoda piękna, więc szkoda było by zmarnować taki dzień.

Spinning

Czwartek, 12 marca 2015 · Komentarze(0)
Godzina i 15 minut spinningu w Strefa Fitness. Pierwsza godzina to trening siłowy, następne 15 minut to jeden interwał.

Praca, a potem do kumpeli na Grabówkę

Wtorek, 10 marca 2015 · Komentarze(0)
Rano (po bardzo długiej przerwie) dojazd rowerem do pracy. Zmarzłam, licznik pokazał temperaturę 2,5 stopnia. Wczoraj poranek był o wiele cieplejszy. Po pracy korzystając z pięknej słonecznej pogody pojechałam na chwilkę do parku jasnogórskiego zrobić kilka fotek krokusów - już kwitną :)


Przebiśniegi


Żółty krokus


Krokusy


Krokusy


Krokusy


Jeszcze jedne krokusy

Następnie przez Kubiny, Rocha i Ikara do kumpeli na pogaduchy. Po drodze na Kubiny krótka pogawędka z pewnym kierowcą na temat wyprzedzania rowerzysty tuż przed planowanym skrętem w prawo. Kierowca tłumaczył się, że przecież rowerem to się wolno jeździ, więc myślał, że zdąży. I tak zdążył o mały włos, bo musiałam przyhamować.

Powrót do domu najkrótszym z wariantów przez Rocha, Jadwigi, Kingi, Zaciszańską, Piastowską i Jagiellońską. Wieczór o wiele cieplejszy niż poranek. To by było tyle na dziś.

Blachownia

Niedziela, 8 marca 2015 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Dziś czas na rower udało się znaleźć tylko z rana. Umówiliśmy się z Kasią i Kamilem na wypad do Blachowni. Przed dotarciem na miejsce spotkania udaliśmy się jeszcze na myjkę, celem umycia rowerów po wczorajszej błotnej przeprawie w dolinkach podkrakowskich.

Wspólnie we czwórkę ruszamy w drogę. Jagiellońską, Chopina, Piastowską, wertepami wzdłuż głównej, po czym Tatrzańską i Wielkoborską do granic miasta. Dalej przez Szarlejkę. Kolonię Łojki i Konradów do Blachowni. Chwila przerwy nad zalewem i powrót.


Nad zalewem w Blachowni


Zalew w Blachowni.

Powrót kawałek główną drogą, potem w lewo i przez Aleksandrię, Kopalnię, Konopiska i Wygodę do Częstochowy. Dalej przez Dźbów, Sabinowską do Jagiellońskiej, gdzie żegnamy się z Kasia i Kamilem i wracamy do domu.

Bardzo fajny dopołudniowy wypad. Pogoda znakomita, towarzystwo udane, więc czego więcej chcieć. No może jedynie więcej takich słonecznych dni i więcej czasu na rower :)

Dolina Kobylańska z przygodami

Sobota, 7 marca 2015 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Andrzej przy okazji wyprawy do sklepu rowerowego w Krakowie zaproponował nam wypad w dolinki podkrakowskie. W terenie dawno nie jeździliśmy, więc zgodziliśmy się na tę propozycję. Już w drodze na miejsce szybko dotarło do nas, że w dolinkach czekać na nas będzie masa błota, a nawet i miejscami resztki śniegu. Zaparkowaliśmy auto w miejscowości Zelków i stąd rozpoczęliśmy dzisiejszą jazdę.

Początkowo jedziemy kawałek asfaltem, po czym wjeżdżamy w las na szlak czerwony rowerowy. Następnie kierujemy się szlakiem zielonym rowerowym. Szybko okazuje się, że nie pomyliśmy się zbyt wiele - w lesie pełno błota, a miejscami resztek śniegu.


Jeszcze czysty Rocky w najnowszej konfiguracji


Przebiśniegi


Tyle było błota

Po wyjechaniu z lasu kierujemy się na szlak niebieski rowerowy, prowadzący przez Dolinę Kobylańską. Przepiękne miejsce. Aż dziwne, że nigdy wcześniej tutaj nie byłam. Szeroka ścieżka, wokół skały, po prostu bajka. Oczywiście nie mogło się obyć bez kilku pamiątkowych fotek.


W dolinie Kobylańskiej


W dolinie Kobylańskiej


Chwila treningu


Andrzej na zjeździe


W dolinie Kobylańskiej


W dolinie Kobylańskiej


W dolinie Kobylańskiej

Po opuszczeniu owej doliny postanowiliśmy pojechać kawałek terenem pod górę, szlakiem żółtym pieszym, a następnie kawałek asfaltem. Po oględzinach mapy uznaliśmy, że udamy się jeszcze szlakiem zielonym rowerowym do dolinki Będkowskiej. Niestety nie było nam to dziś dane. Po kilkuset metrach szutrowego zjazdu okazało się, że Edytka złapała kapcia, a w zasadzie rozszczelniła się jej opona i wypłynęło z niej całe mleczko. Chłopaki uznali, że można spróbować z dętką, jednak nie dali rady zdjąć koła, gdyż nie mogli odkręcić ośki. Pozostało nam jedynie skończyć dzisiejsze zwiedzanie i wracać do auta.


Próba poskromienia kapcia - niestety nieudana

Jechaliśmy dość powoli, gdyż Edytka jechała na kapciu. Dobrze, że do auta było niecałe 5km. Powrót lasem, analogicznie jak na początku, szlakiem zielonym rowerowym, a potem czerwonym rowerowym. Końcówka to kilkaset metrów asfaltem do auta.

Dziś udało nam się zobaczyć tylko jedną z dolinek, gdyż czas nas naglił. Ale spodobało nam się na tyle, że już myślimy o następnej wizycie w tych okolicach i zwiedzeniu kolejnych dolinek :)

Spinning

Czwartek, 5 marca 2015 · Komentarze(0)
Półtorej godziny spinningu z Hubertem w Strefie Fitness. Pierwsza godzina to trening siłowy, a kolejne pół godziny to trzy interwały.