Wypad z CWR

Wtorek, 8 lipca 2014 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Dziś kolejny raz z grupą fejsbukową. Tym razem start koło sklepu na Worcella. Na miejsce startu dociera dziś pięć osób - Sylwia, Piksel, Rafał, Marek i Zbyszek z Jurabike i ja. Przed wypadem jeszcze na chwilę do sklepu, gdyż chłopaki muszą się zaopatrzyć w coś do picia. Po zakupach ruszamy w drogę.

Najpierw wzdłuż Jana Pawła w stronę Tesco, potem wałem wzdłuż Warty do parku na Zawodziu i przez park do Mirowskiej. Dalej tak jak wczoraj terenem koło Złotej Góry i Legionów. Dzisiaj skręcamy w lewo i kierujemy się na Ossona. Podjazd, zjazd i czerwonym rowerowym w stronę Zielonej Góry. Przez szczyt Zielonej i znów do czerwonego rowerowego, po czym asfaltem przez Kusięta. Tutaj odłącza się Marek i jedzie dalej asfaltem, a my w czwórkę terenem w stronę Towarnych. Obok jaskini, po czym zjazd na polanę. Niestety na zjeździe Sylwia zalicza glebę, uderzając głową o ziemię (dobrze, że zdążyła wcześniej kupić kask). W wyniku upadku niestety przednie koło roweru ulega bardzo mocnemu skrzywieniu. Chłopaki próbują prostować, ale nic to nie daje. Niestety Sylwia nie ma innego wyboru jak zadzwonić po transport samochodowy. Jedziemy w czwórkę dalej przez szczyt Towarnych. Próbuję dziś trudniejszego podjazdu. Próba nieudana, ale podjazd nie wydaje się być aż taki straszny. Zjazd do asfaltu i asfaltem do Olsztyna. Niestety znów czas goni. Piksel i Rafał jadą w Sokole, a ja ze Zbyszkiem wracamy do Czewy główną drogą, a potem pożarówką. Na końcu terenem do torów, przez lasek, asfaltem przez Bugaj i potem koło Michaliny. przy DK1 odbijam w lewo i jadę samotnie przez Błeszno do domu.

Kolejny raz nie udało mi się dotrzeć do Sokolich. Ale jak to mówią - do trzech razy sztuka. Może następnym razem czas pozwoli. Mimo wszystko był to kolejny ciekawy wypad.

Praca

Wtorek, 8 lipca 2014 · Komentarze(0)
Rano do pracy w upale. Po pracy szybkim tempem do domu, by zdążyć przed nadchodzącymi chmurami. Po drodze lekko pokropiło, ale na szczęście ulewy nie było.

Wypad z CWR

Poniedziałek, 7 lipca 2014 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Postanowiłam wybrać się dziś na terenowy wypad z grupą rowerową z fejsbuka. Miejsce zbiórki Plac Biegańskiego. Godzina 18. Nie wiedziałam ile będzie osób i kto przybędzie ale zaryzykowałam. Na miejsce zbiórki samotnie przez miasto. Zebrała się nas spora grupka - 10 osób - Ania, Ola, Adam (Piksel), Krzysiek, Oskar (propagator wypadu), Marek z Jurabike, Mateusz, Michał, Piotrek i ja.

Ruszyliśmy w drogę. Przez Aleje i Mirowską. Dalej terenem koło Złotej Góry do Legionów. Legionów asfaltem i znów terenem do kamieniołomu. Przez kamieniołom i kawałek asfaltem Brzyszowską, po czym w prawo na czerwony rowerowy. Czerwonym w stronę Zielonej Góry. Na Zielonej podjazd i zjazd znów do czerwonego szlaku. Na dole okazuje się, że jeden z nas - Krzysiek - gdzieś się odłączył. Czekamy parę chwil, ale wciąż go nie ma i nie ma jak z nim się skontaktować. Jedziemy więc dalej. Asfaltem przez Kusięta i w prawo w teren w stronę Towarnych. Tutaj ekipa dzieli się i cześć jedzie asfaltem do Olsztyna, a druga część w tym ja terenem obok jaskini i przez szczyt Towarnych. Po zjeździe okazuje się, że Piksel złapał kapcia. Szybka zmiana dętki, podczas której nagle dojeżdża do nas Krzysiek i dalej asfaltem do rynku, gdzie czeka reszta ekipy. Czas trochę goni. Ekipa znów się dzieli. Część chłopaków jedzie dalej w Sokole, a ja, Ania, Ola, Michał i Marek wracamy do domów. Asfaltem w stronę Biskupic, a potem pożarówką do końca. Dalej asfaltem koło Guardiana i ścieżką wzdłuż rzeki na Kucelin. Koło dworca żegnam resztę ekipy i samotnie jadę do domu Alejką Pokoju.

Bardzo fajnie spędzone popołudnie w miłym gronie. Nie sadziłam, że zbierze się dziś aż taka duża ekipa, ale dzięki temu było ciekawiej :) Mam nadzieję, że to nie ostatni taki wypad.

Przełajowy wyścig MTB Poczesna i Olsztyn

Sobota, 5 lipca 2014 · Komentarze(1)
Uczestnicy
Dziś postanowiliśmy wybrać się na krótki wyścig MTB Poczesna, odbywający się na terenie glinianki w Korwinowie. Umówiliśmy się pod Jagiellończykami z ekipą Jurabike na wspólny dojazd na wyścig.

W składzie sześcioosobowym - Rafał z synem Michałem, Marek, drugi Marek, Alek i ja ruszyliśmy w drogę. Wzdłuż DK1 do Michaliny, przez Bugaj i dalej ścieżką wzdłuż rzeki. Następnie asfaltem przez Słowik do Korwinowa i tutaj skręt na gliniankę. Na miejscu pustki. Nawet trasa jeszcze całkiem nieoznakowana. Z czasem zaczęli zjeżdżać się kolejni zawodnicy, w tym m.in. Arek z Jurabike. Na miejscu kilka kółeczek po okolicy, a gdy trasa była już oznaczona kółko zapoznawcze.

Najpierw start w kategoriach dziecięcych. kategoria OPEN na samym końcu. Na linii startu 11 zawodników, w tym ja, jako jedyna kobieta. Do pokonania 6 kółek o długości 900 metrów każde. Na starcie puściłam facetów przodem. Pierwsze kółko przejechałam na ostatniej pozycji. Na każdym kolejnym udało mi się wyprzedzić jakiegoś zawodnika. W efekcie linię mety przejechałam na 6 pozycji, zdublowana na ostatnim kółku przez Alka i Roberta. Razem z Markiem i Arkiem w gratisie zrobiliśmy jeszcze jedno siódme kółko, gdyż organizator pomylił się w liczeniu. Trasa łatwa, do przejechania bez problemu.


Na starcie


Na trasie wyścigu


Podczas wyścigu

Wynik wyścigu: Miejsce 6 w kategorii Open (mężczyźni i kobiety - w zasadzie jedna kobieta) na 11 startujących zawodników. Szału nie ma :D Ale nie jest źle :D

Wręczenie nagród:




Zdobyte fanty

Po wyścigu powrót. Razem z Markiem i Michałem asfaltem do Słowika i wzdłuż rzeki do Bugaja. Tutaj żegnamy się z Michałem i jedziemy we troje do Olsztyna na krótki "rozjazd". Najpierw drugą stroną rzeki, potem terenem do torów, za torami jeszcze kawałek terenem do pożarówki i pożarówką do asfaltu. Udajemy się do leśnego na krótki postój. Po napełnieniu żołądków powrót do domu.

Kawałek asfaltem, a potem terenem przez Ostrówek i Skrajnicę. Dalej rowerostradą do końca, kawałek terenem do torów, asfaltem koło Guardiana i ścieżką wzdłuż rzeki na Kucelin. Z każdą minutą zrywa się coraz silniejszy wiatr. Jedziemy jeszcze na chwilę do Arka odebrać fanty zdobyte na wyścigu i dalej Aleją Pokoju i Jagiellońską do domu. Na osiedlu żegnamy się z Markiem i udajemy się jeszcze na myjkę wyczyścić rowerki.

Tak oto minęła rowerowa sobota. Całkiem fajnie spędzony dzień :) Starczyło czasu i na wyścig i na spokojną wycieczkę, a to nie zdarza się zbyt często :)

Miastowe zbiorcze km

Piątek, 4 lipca 2014 · Komentarze(0)
Zbiorowe kilometry po mieście z kilku dni. Z uwagi na ostatnie kłopoty z kolanem jazda w spokojnym tempie.
Środa - dojazd do pracy. Powrót z uwagi na burzę i ulewę z rowerem w aucie.
Czwartek - dojazd do pracy i powrót do domu. Po południu jeszcze na chwilę do Makro.
Piątek - dojazd do pracy i powrót. Po południu kilka km z mamą. Alejką Pokoju, ścieżką wzdłuż rzeki i Legionów na Złotą Górę. Następnie zjazd terenem do Mirowskiej, wzdłuż rzeki, koło galerii i do Krakowskiej. Potem ścieżką wzdłuż rzeki, Niepodległości, obok zajezdni i przez osiedle do domu.

Praca

Wtorek, 1 lipca 2014 · Komentarze(0)
Rano do pracy, po pracy do domu. Podczas drogi powrotnej jeszcze na chwilę do bankomatu. W planach był jeszcze wypad na Grabówkę, ale jednak zrezygnowałam. Na ostatnim maratonie chyba przeciążyłam kolano, co daje się teraz mocno we znaki...

Bike Maraton 2014 - Myślenice

Sobota, 28 czerwca 2014 · Komentarze(5)
Uczestnicy
Dziś kolejny wyścig z cyklu Bike Maraton. Tym razem z Myślenicach. W tych okolicach na rowerze jeszcze nigdy nie byłam, a tym bardziej na maratonie. Pogoda od samego rana znakomita - ciepło i słonecznie. Dążąc do zrobienia generalki dziś znów startuje na dystansie mega, wynoszącym 42 km.

Początek wyścigu to jakieś 6 km podjazdu. Pierwsze 3 km to podjazd asfaltem, a kolejne terenem. Na około 4 km (trochę zdziwiona) wyprzedzam Kamila z naszej drużyny, który startował z 4 sektora. Po podjeździe kilka km zjazdu, po czym jakiś kilometr ostrego podjazdu po płytach do bufetu, który ulokowany był na 9 kilometrze. Kawałek na bufetem rozjazd MiniMega. Za rozjazdem parę krótkich interwałów i od około 12 km mniej więcej 2 km zjazdu, po czym od 14 km jakieś około 4 km podjazdu do schroniska na Kudłaczach. Następnie około 2 km technicznego, trudnego zjazdu, (który jak dla mnie był więkoszości zejściem) do bufetu umieszczonego na 20 km trasy. Za bufetem około 1 km podjazdu, po czym techniczny kamienisty zjazd do około 24 km po masywie Kamiennik. Podczas zjazdu na 23 km spotykam Łukasza, który ma dziś problemy z piastą, a kawałek dalej naszego prezesa Mikołaja, który z winy innego zawodnika złamał karbonową ramę. Dalej około 3 km podjazdu i od 27 km zjazdu i od 27 km znów zjazd po kamieniach do bufetu na 31 km. Za bufetem asfaltowy podjazd , potem kilka terenowych interwałów i od około 37 km zjazd terenem. ostatnie 3 km przed metą już po płaskim wzdłuż rzeki.


Na trasie wyścigu


Gdzieś na trasie maratonu

Ciekawostką dzisiejszego wyścigu okazał się dla mnie fakt taki, że od około 12 km jechałam równo z pewną zawodniczką, którą ja wyprzedzałam na każdym podjeździe, a ona mnie na zjazdach. Przy każdym wyprzedzeniu krótka wymiana zdań i każda z nas jechała dalej swoim tempem. Dopiero na jakimś 34 km z rozmowy wynikło, że owa zawodniczka, to ta sama dziewczyna, która podczas pamiętnego dla mnie zeszłorocznego maratonu w Krynicy, zatrzymała się, by mi pomóc, podczas gdy ja zaliczyłam bardzo mocny upadek. Dopiero po roku, ale mogłam jej osobiście podziękować za ten gest :)

Kilka fotek z galerii FotoMaraton:














Sporo zawodników po wyścigu mówiło, że Myślenice były trudniejsze od Wisły. Wg mnie podjazdy były jednak łatwiejsze, gdyz w porównaniu do Wisły, większość udało mi się pokonać w siodle. Miejscami tylko musiałam pchać rower. Zjazdy owszem były bardziej techniczne i jak dla mnie trudniejsze. Najważniejsze, że do mety udało się dotrzeć bez żadnego upadku :)

Ostatecznie uplasowałam się na miejscu 6 z 8 w K2 Mega i 237 z 383 Open.
Dodatkowo dodam, że Bikehead wywalczył dziś 2 miejsce drużynowo w klasyfikacji Muszkieterów. Szkoda, że nie wszyscy którzy punktowali załapali się na podium, ale chyba dla większości z nas pudło drużynowe było dziś sporym zaskoczeniem :)


Profil trasy:



Praca i 100 Częstochowska Masa Krytyczna

Piątek, 27 czerwca 2014 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Rano do pracy, w trakcie pracy służbowy kurs do OHP, a po pracy powrót do domu.

Po południu razem z mamą i Alkiem na Plac Biegańskiego na jubileuszową setną już Częstochowską Masę Krytyczną. W dzisiejszej masie udział wzięło aż 821 rowerzystek i rowerzystów. Do tysiąca brakło niewiele :)
Trasa przejazdu: Plac Biegańskiego, Aleje NMP, plac Daszyńskiego, Aleja NMP, Kościuszki, Armii Krajowe, Szajnowicza - Iwanowa, Okulickiego, Św. Rocha, Pułaskiego, rondo Mickiewicza, Wolności, Focha, Śląska, Plac Biegańskiego.

Po masie powrót do domu w towarzystwie Kasi i Mario66.

Podczas 100 Masy Krytycznej
Podczas 100 Masy Krytycznej

Szprychówka z setnej Masy: